Blog z opowiadaniami o Robercie Lewandowskim i nie tylko
niedziela, 17 lutego 2013
Wiadomość
Zapraszam na bloga http://opowiadanie-o-robercielewandowskim.blogspot.com/ gdzie również znajdziecie opowiadanie o Robercie :)
niedziela, 20 stycznia 2013
Rozdział 2
Rozdział 2
- A oto twoje królestwo - powiedziała Marta otwierając drzwi. Muszę przyznać, ze to naprawdę królestwo, nie spodziewałam się, aż tak dużego i pięknego pokoju. Był w jasnych i spokojnych kolorach, na środku stało duże łóżko, po prawej stronie duże okno, które sprawiało, że pokój był jeszcze bardziej jasny, po drugiej stronie stało biurko i szafa. Kiedy tylko weszłam do tego pomieszczenia poczułam się, naprawdę, jak w domu.
- Jest piękny, dziękuję - powiedziałam i przytuliłam kuzynkę
- Nie ma za co, starałyśmy się z mamą, abyś czuła się u nas dobrze, mniejsza z ty, ważne, że ci się podoba. Opowiadaj lepiej co u ciebie, czemu wybrałaś studia tak daleko - tym pytaniem mnie zaskoczyła, bo co miałam jej powiedzieć, że uciekłam od koszmaru, który tam mnie prześladował, bo skoro pyta to ciocia jeszcze jej nic nie powiedział, więc lepiej niech na razie tak zostanie. Kiedy ja starałam się jakimiś opowieściami zbyć Martę, w kuchni toczyła się dosyć ważna rozmowa.
- Natalia, ja się nie znam, ale mi się wydaje, że ją coś dręczy. Niby się uśmiecha, rozmawia, żartuje, ale to nie jest nasza dawna Paulina
- Oj wydaje ci się. Po prosu znalazła się w nowej sytuacji nowa szkoła, otoczenie i do tego z dala od domu - Natalia mniej więcej wiedziała jaki jest powód przyjazdu dziewczyn, choć nie znała całej prawdy, starała się jak mogła, aby nie wygadać się przed mężem
- To też, ale przecież mogła wybrać studia w Warszawie, a skoro jest tu to musi być jakiś inny powód, ja ci to mówię
- A ty co w detektywa się bawisz?- próbowała zmienić temat
- Nie, ale coś mi tu nie gra. Ona zawsze była duszą towarzystwa, buzia jej się nie zamykała, a teraz jest taka milcząca. Natka my musimy jej pomóc
- Przecież się uśmiech, daj jej się zaklimatyzować, a nie od razu chcesz pomagać, jak zobaczymy, że trzeba to wkroczymy
- Oj trzeba, bo jej śmieje się tylko twarz a oczy są smutne. Jeśli oczy są smutne to płacze dusza - żona nie powiedziała nic tylko podeszła i go ucałowała, a dla niego oznaczało, że ma racje
Kiedy dziewczyny obejrzały cały dom zeszły na obiecany obiad. Na dole było już strasznie głośno, bo Igor odebrał Kacpra ze szkoły i właśnie wrócili. Kiedy tylko Kacperek ( 9lat) uwolnił się z kurtki podbiegł wesoło do dziewczyn
- Cześć Paulina! Fajnie, że będziesz z nami mieszkała, już nie mogłem się doczekać - mały skoczył jej na ręce i przytulił, a dziewczynie zrobiło się miło, że nawet najmłodszy cieszy się z jej przyjazdu
- Cześć Kacper! Ja też się cieszę, tylko nie wiem czy ty wytrzymasz ze mną tyle czasu - dziewczyna zaczęła na żartować z chłopca, a on całkiem poważnie odpowiedział
- No co ty, ja z nimi muszę wytrzymać, a ty będziesz dla mnie samą przyjemnością - na jego słowa wszyscy wybuchli śmiechem, nawet rodzice, którzy byli w jadalni
- Dziękuje ci Kacperku
- Spoko - odpowiedział i poszedł myć ręce. A ja dopiero kiedy ktoś do mnie podszedł zauważyłam, że wrócił też Igor ( brat Marty i Kacpra 24lata)
- No witam w naszym zwariowanym świecie kuzynko - uśmiechną się i serdecznie mnie uściskał
- Witam cię Igorku, tylko proszę nie mów do mnie kuzynko
- Dobrze kuzynko - powiedział śmiejąc się i kierując się w stronę jadalni
Po obiedzie zdecydowałam się na spacer po ogrodzie, gdyż pogoda jak na koniec września była naprawdę piękna. Oni wszyscy są bardzo mili, niby wypytywali jak w domu, czemu takie studia, ale nie drążyli tematu, za co byłam im wdzięczna. Cały ten dzień był pełen emocji, pożegnanie z rodziną, podróż i przywitanie z nowymi domownikami, musiałam wreszcie pobyć sama i wszystko sobie uporządkować. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, myślałam, że kiedy tu przyjdę zapomnę o wszystkim i zacznę żyć normalnie, ale to chyba nie jest takie proste, bo ciągle wracam do tego co było, mam nadzieję, że kiedyś zapomnę. Z rozmyślań wyrwał mnie głos mężczyzny
- A ty co tu tak sama siedzisz? Już masz nas dość? - obejrzałam się i zobaczyła zbliżającego się do mnie Igora. Muszę przyznać, że od naszego ostatniego spotkania, bardzo się zmienił i to na korzyść. Nie jedna panna się w nim zakocha
- Was nie można mieć dość, tylko zmęczona jestem całym tym dniem. W końcu dziś całkowicie zmieniło się moje życie.
- Dasz radę, jesteś silna, a jak nie to my ci pomożemy. Jesteśmy z lekka zwariowaną rodziną, ale ty teraz do niej należysz, więc szybko się nas nie pozbędziesz - powiedział siadając koło mnie na ławce.
- Dziękuję wam za wszystko
- Nie ma za co, ale ty mi tu nie dziękuj, tylko mów jak twoja kariera
- Jaka kariera? - spytałam zaskoczona
- No nie udawaj, w końcu jesteś najlepszą dziewczyną grającą w nogę
- Byłam i to wcale nie najlepszą. Odkąd zamknęli nasz klub to nigdzie nie gram, za to skupiłam się na boksie
- Boks, boksem, ale ty masz talent do piłki nożnej i ją kochasz
- Kocham, ale nie miałam gdzie trenować, więc już prawie 2 lata nie gram
- Zmienimy to - powiedział z dziwnym uśmiechem
- Nic nie trzeba zmieniać. Teraz zajmuję się nauką, sport to może kiedyś, ale tylko boks - powiedziałam z lekkim smutkiem w głosie, bo prawda jest taka, że będzie mi brakowało treningów, ale nie można mieć wszystkiego
- Wmawiaj to sobie dalej, jak cię znam to jeszcze w październiku wrócisz do treningów
- Za dobrze mnie znasz i nie wykluczam, że tak będzie
- No pewnie, że cię znam i moja w tym głowa, żebyś zaczęła trenować, choćby tylko boks. A teraz chodź bo się przeziębisz - wróciliśmy do domu w milczeniu, ale bardzo mi odpowiadającym milczeniu. Igor zawsze był dla mnie jak Mateusz, czyli jak starszy brat który się o mnie troszczył, więc będzie mi go tu zastępował
- A oto twoje królestwo - powiedziała Marta otwierając drzwi. Muszę przyznać, ze to naprawdę królestwo, nie spodziewałam się, aż tak dużego i pięknego pokoju. Był w jasnych i spokojnych kolorach, na środku stało duże łóżko, po prawej stronie duże okno, które sprawiało, że pokój był jeszcze bardziej jasny, po drugiej stronie stało biurko i szafa. Kiedy tylko weszłam do tego pomieszczenia poczułam się, naprawdę, jak w domu.
- Jest piękny, dziękuję - powiedziałam i przytuliłam kuzynkę
- Nie ma za co, starałyśmy się z mamą, abyś czuła się u nas dobrze, mniejsza z ty, ważne, że ci się podoba. Opowiadaj lepiej co u ciebie, czemu wybrałaś studia tak daleko - tym pytaniem mnie zaskoczyła, bo co miałam jej powiedzieć, że uciekłam od koszmaru, który tam mnie prześladował, bo skoro pyta to ciocia jeszcze jej nic nie powiedział, więc lepiej niech na razie tak zostanie. Kiedy ja starałam się jakimiś opowieściami zbyć Martę, w kuchni toczyła się dosyć ważna rozmowa.
- Natalia, ja się nie znam, ale mi się wydaje, że ją coś dręczy. Niby się uśmiecha, rozmawia, żartuje, ale to nie jest nasza dawna Paulina
- Oj wydaje ci się. Po prosu znalazła się w nowej sytuacji nowa szkoła, otoczenie i do tego z dala od domu - Natalia mniej więcej wiedziała jaki jest powód przyjazdu dziewczyn, choć nie znała całej prawdy, starała się jak mogła, aby nie wygadać się przed mężem
- To też, ale przecież mogła wybrać studia w Warszawie, a skoro jest tu to musi być jakiś inny powód, ja ci to mówię
- A ty co w detektywa się bawisz?- próbowała zmienić temat
- Nie, ale coś mi tu nie gra. Ona zawsze była duszą towarzystwa, buzia jej się nie zamykała, a teraz jest taka milcząca. Natka my musimy jej pomóc
- Przecież się uśmiech, daj jej się zaklimatyzować, a nie od razu chcesz pomagać, jak zobaczymy, że trzeba to wkroczymy
- Oj trzeba, bo jej śmieje się tylko twarz a oczy są smutne. Jeśli oczy są smutne to płacze dusza - żona nie powiedziała nic tylko podeszła i go ucałowała, a dla niego oznaczało, że ma racje
Kiedy dziewczyny obejrzały cały dom zeszły na obiecany obiad. Na dole było już strasznie głośno, bo Igor odebrał Kacpra ze szkoły i właśnie wrócili. Kiedy tylko Kacperek ( 9lat) uwolnił się z kurtki podbiegł wesoło do dziewczyn
- Cześć Paulina! Fajnie, że będziesz z nami mieszkała, już nie mogłem się doczekać - mały skoczył jej na ręce i przytulił, a dziewczynie zrobiło się miło, że nawet najmłodszy cieszy się z jej przyjazdu
- Cześć Kacper! Ja też się cieszę, tylko nie wiem czy ty wytrzymasz ze mną tyle czasu - dziewczyna zaczęła na żartować z chłopca, a on całkiem poważnie odpowiedział
- No co ty, ja z nimi muszę wytrzymać, a ty będziesz dla mnie samą przyjemnością - na jego słowa wszyscy wybuchli śmiechem, nawet rodzice, którzy byli w jadalni
- Dziękuje ci Kacperku
- Spoko - odpowiedział i poszedł myć ręce. A ja dopiero kiedy ktoś do mnie podszedł zauważyłam, że wrócił też Igor ( brat Marty i Kacpra 24lata)
- No witam w naszym zwariowanym świecie kuzynko - uśmiechną się i serdecznie mnie uściskał
- Witam cię Igorku, tylko proszę nie mów do mnie kuzynko
- Dobrze kuzynko - powiedział śmiejąc się i kierując się w stronę jadalni
Po obiedzie zdecydowałam się na spacer po ogrodzie, gdyż pogoda jak na koniec września była naprawdę piękna. Oni wszyscy są bardzo mili, niby wypytywali jak w domu, czemu takie studia, ale nie drążyli tematu, za co byłam im wdzięczna. Cały ten dzień był pełen emocji, pożegnanie z rodziną, podróż i przywitanie z nowymi domownikami, musiałam wreszcie pobyć sama i wszystko sobie uporządkować. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, myślałam, że kiedy tu przyjdę zapomnę o wszystkim i zacznę żyć normalnie, ale to chyba nie jest takie proste, bo ciągle wracam do tego co było, mam nadzieję, że kiedyś zapomnę. Z rozmyślań wyrwał mnie głos mężczyzny
- A ty co tu tak sama siedzisz? Już masz nas dość? - obejrzałam się i zobaczyła zbliżającego się do mnie Igora. Muszę przyznać, że od naszego ostatniego spotkania, bardzo się zmienił i to na korzyść. Nie jedna panna się w nim zakocha
- Was nie można mieć dość, tylko zmęczona jestem całym tym dniem. W końcu dziś całkowicie zmieniło się moje życie.
- Dasz radę, jesteś silna, a jak nie to my ci pomożemy. Jesteśmy z lekka zwariowaną rodziną, ale ty teraz do niej należysz, więc szybko się nas nie pozbędziesz - powiedział siadając koło mnie na ławce.
- Dziękuję wam za wszystko
- Nie ma za co, ale ty mi tu nie dziękuj, tylko mów jak twoja kariera
- Jaka kariera? - spytałam zaskoczona
- No nie udawaj, w końcu jesteś najlepszą dziewczyną grającą w nogę
- Byłam i to wcale nie najlepszą. Odkąd zamknęli nasz klub to nigdzie nie gram, za to skupiłam się na boksie
- Boks, boksem, ale ty masz talent do piłki nożnej i ją kochasz
- Kocham, ale nie miałam gdzie trenować, więc już prawie 2 lata nie gram
- Zmienimy to - powiedział z dziwnym uśmiechem
- Nic nie trzeba zmieniać. Teraz zajmuję się nauką, sport to może kiedyś, ale tylko boks - powiedziałam z lekkim smutkiem w głosie, bo prawda jest taka, że będzie mi brakowało treningów, ale nie można mieć wszystkiego
- Wmawiaj to sobie dalej, jak cię znam to jeszcze w październiku wrócisz do treningów
- Za dobrze mnie znasz i nie wykluczam, że tak będzie
- No pewnie, że cię znam i moja w tym głowa, żebyś zaczęła trenować, choćby tylko boks. A teraz chodź bo się przeziębisz - wróciliśmy do domu w milczeniu, ale bardzo mi odpowiadającym milczeniu. Igor zawsze był dla mnie jak Mateusz, czyli jak starszy brat który się o mnie troszczył, więc będzie mi go tu zastępował
sobota, 19 stycznia 2013
Rozdział 1
Rozdział 1
Miesiąc później
,, Dworzec główny Poznań” ten komunikat sprawił, że zaczęłam mieć wątpliwości co do tego czy dobrze zrobiłam, choć przez ten miesiąc przeprowadzki i przygotowań pokazywałam silną i pewną tego co robię, tak naprawdę w głowie miałam jeden wielki mętlik. Ale klamka zapadła jestem w Poznaniu na dworcu pewnie czeka już wujek, za tydzień zaczynam studia, a do dziś zaczynam nowe życie, bez zmartwień, fałszywych przyjaciół, rozczarowań, bez miłości i mężczyzn. Wszystko będzie dobrze! Gdy dodałam sobie odwagi, ze sztucznym uśmiechem wysiadłam z pociągu, a w śród tłumu dostrzegłam wysokiego i jak na swój wiek przystojnego mężczyznę, gdy podeszłam bliżej byłam pewna, że to Andrzej Gajewski.
- Cześć Kochana! Gotowa na nową przygodę. - wujek przywitał mnie z wielkim uśmiechem, najwyraźniej cieszył się z mojego przyjazdu. Z rodziną Gajewskich zawsze mieliśmy dobry kontakt i prawdę mówiąc sami zaoferowali się, że mogę u nich mieszkać.
- Witaj wujaszku! Nie wiem czy gotowa, wystąpiły małe niepewności, ale rozwiałam je - odwzajemniłam uśmiech
- I bardzo dobrze, bo wszytko będzie dobrze, nie pozwolimy ci zrobić krzywdy, a po za tym uwielbiam jak mówisz do mnie wujaszku i tylko tobie na to pozwalam. - nie odpowiedziałam nic tylko się uśmiechnęłam i jeszcze raz przytuliłam mężczyznę.
Po 20minutach byliśmy już pod domem. Z tym domem zawsze wiązały się miłe wspomnienia, cały czas mam przed oczami jak będąc mała dziewczynką spędzałam tu prawie każde wakacje, tu nigdy nie było nudy, za to zawsze panowała tu miłość i radość. Mam nadzieję, że i tym razem będę miała same dobre wspomnienia.
- Jesteśmy już kochanie - zakomunikował wujek taszcząc moje bagaże
- No nareszcie, już nie mogłam się was doczekać - mówiąc to z kuchni wyłoniła się Natalia z szerokim uśmiechem na twarzy, od razu podeszła do mnie i mocno uściskała
- Cześć ciociu, przepraszam, ale pociąg się spóźnił
- Nic się nie stało Kochanie, ja się śmieję z Andrzeja, bo pewnie jechał 20km/h, gdyż boi się o swoją nową zabawkę - ciocia jak zawsze zaczęła się droczyć z mężem. Są razem od 27lat, a ciągle kochają się i zachowują jak nastolatki, takiego uczucia można im tylko pozazdrościć. Mężczyzna nie odpowiedział nic tylko się uśmiechną, a po chwili słychać było krzyk z góry
- Przyjechali już?
- Tak, właśnie weszli do domu, więc schodź na dół - odpowiedziała kobieta, a na reakcję nie trzeba było długo czekać, po chwili na dół zbiegała już piękna blondynka o zielonych oczach.
- Paula!!! Nareszcie jesteś! Orany jak ja cię kocham. - skoczyła na mnie i mocno przytuliła tak że nie mogłam wydusić z siebie słowa
- Cześć wariatko! Jak my się dawno nie widziałyśmy
- Spokojnie teraz wszystko nadrobimy. Chodź pokażę ci twój pokuj - chyba nie miałam innego wyjścia, bo Marta już ciągnęła mnie z sobą na górę
- Tylko z pół godziny widzę was na objedzie - krzyknęła za nami ciocia, ale Marta cały czas coś opowiadała, więc nawet nie dała mi dojść do głosu.
Miesiąc później
,, Dworzec główny Poznań” ten komunikat sprawił, że zaczęłam mieć wątpliwości co do tego czy dobrze zrobiłam, choć przez ten miesiąc przeprowadzki i przygotowań pokazywałam silną i pewną tego co robię, tak naprawdę w głowie miałam jeden wielki mętlik. Ale klamka zapadła jestem w Poznaniu na dworcu pewnie czeka już wujek, za tydzień zaczynam studia, a do dziś zaczynam nowe życie, bez zmartwień, fałszywych przyjaciół, rozczarowań, bez miłości i mężczyzn. Wszystko będzie dobrze! Gdy dodałam sobie odwagi, ze sztucznym uśmiechem wysiadłam z pociągu, a w śród tłumu dostrzegłam wysokiego i jak na swój wiek przystojnego mężczyznę, gdy podeszłam bliżej byłam pewna, że to Andrzej Gajewski.
- Cześć Kochana! Gotowa na nową przygodę. - wujek przywitał mnie z wielkim uśmiechem, najwyraźniej cieszył się z mojego przyjazdu. Z rodziną Gajewskich zawsze mieliśmy dobry kontakt i prawdę mówiąc sami zaoferowali się, że mogę u nich mieszkać.
- Witaj wujaszku! Nie wiem czy gotowa, wystąpiły małe niepewności, ale rozwiałam je - odwzajemniłam uśmiech
- I bardzo dobrze, bo wszytko będzie dobrze, nie pozwolimy ci zrobić krzywdy, a po za tym uwielbiam jak mówisz do mnie wujaszku i tylko tobie na to pozwalam. - nie odpowiedziałam nic tylko się uśmiechnęłam i jeszcze raz przytuliłam mężczyznę.
Po 20minutach byliśmy już pod domem. Z tym domem zawsze wiązały się miłe wspomnienia, cały czas mam przed oczami jak będąc mała dziewczynką spędzałam tu prawie każde wakacje, tu nigdy nie było nudy, za to zawsze panowała tu miłość i radość. Mam nadzieję, że i tym razem będę miała same dobre wspomnienia.
- Jesteśmy już kochanie - zakomunikował wujek taszcząc moje bagaże
- No nareszcie, już nie mogłam się was doczekać - mówiąc to z kuchni wyłoniła się Natalia z szerokim uśmiechem na twarzy, od razu podeszła do mnie i mocno uściskała
- Cześć ciociu, przepraszam, ale pociąg się spóźnił
- Nic się nie stało Kochanie, ja się śmieję z Andrzeja, bo pewnie jechał 20km/h, gdyż boi się o swoją nową zabawkę - ciocia jak zawsze zaczęła się droczyć z mężem. Są razem od 27lat, a ciągle kochają się i zachowują jak nastolatki, takiego uczucia można im tylko pozazdrościć. Mężczyzna nie odpowiedział nic tylko się uśmiechną, a po chwili słychać było krzyk z góry
- Przyjechali już?
- Tak, właśnie weszli do domu, więc schodź na dół - odpowiedziała kobieta, a na reakcję nie trzeba było długo czekać, po chwili na dół zbiegała już piękna blondynka o zielonych oczach.
- Paula!!! Nareszcie jesteś! Orany jak ja cię kocham. - skoczyła na mnie i mocno przytuliła tak że nie mogłam wydusić z siebie słowa
- Cześć wariatko! Jak my się dawno nie widziałyśmy
- Spokojnie teraz wszystko nadrobimy. Chodź pokażę ci twój pokuj - chyba nie miałam innego wyjścia, bo Marta już ciągnęła mnie z sobą na górę
- Tylko z pół godziny widzę was na objedzie - krzyknęła za nami ciocia, ale Marta cały czas coś opowiadała, więc nawet nie dała mi dojść do głosu.
Nie umiem żyć bez Ciebie... Prolog
Nie umiem żyć bez Ciebie…
PrologOstatnie wydarzenia jakie miały miejsce w życiu tak młodej dziewczyny przesądziły o tym, że postanowiła wyjechać jak najdalej od miejscowości w której mieszkała. Zdecydowała się zostawić rodzinę, przyjaciółkę i tych których kochała. Chciała uciec od wydarzeń jakie miały miejsce nie całe dwa miesiące temu, a mianowicie od pewnej nocy, kiedy to wracał z treningu do domu. Od tamtej chwili całkowicie się w sobie zamknęła, cały swój czas spędzała na treningach, nie chciała z nikim rozmawiać, po prostu dusiła się w tym otoczeniu. Zdecydowała, że wyjazd na studia jest najlepszym pretekstem do ucieczki. Temat studiów, był w jej domu tematem prawie każdej rozmowy, lecz ona w głębi duszy już podjęła decyzję, czekała tylko na odpowiedź z uczelni z Poznaniu.
- Będę studiowała fizjoterapie w Poznaniu - Oznajmiła rodzicom kładąc na stole decyzję o przyjęciu na uczelnie
- Ale jak to? Przecież dostałaś się na ten kierunek do Warszawy, będziesz miała blisko do domu, znajomych i na treningi - próbowała wybić jej z głowy tę decyzję mama
- Mamo, ale ja już podjęłam decyzję, od października mieszkam i studiuje w Poznaniu i raczej nic nie zmienni mojej decyzji. Oprócz Was, Julki, Mateusza i Zuzy nic mnie tu nie trzyma, a raczej pozostali odpychają mnie stąd, nawet jeśli studiowałabym w Warszawie, to i tak tylko bym was tylko dowiedziała, więc nie ma żadnej różnicy, skąd będę dojeżdżała - Paulina powiedziała prawie jednym tchem i czekała na reakcje rodziców. Mama była widocznie zaskoczona i można powiedzieć że zła, natomiast ojciec nie mówił nic tylko siedział koło żony.
- Powiedzcie coś, proszę Was. Wiem, że to trudne, ale jak sami widzicie nie daję sobie rady z tą całą sytuacją która miała miejsce. Może tam zapomnę, poznam nowych ludzi, a wy zawsze będziecie dla mnie najważniejsi i będę przyjeżdżała jak najczęściej - po kolejnej chwili ciszy rodzice spojrzeli tylko na siebie i uśmiechnęli się do córki
- Dobrze Kochanie, wiesz że cię kochamy i chcemy dla ciebie jak najlepiej, wiemy też, że ostatnie wydarzenia były i są dla ciebie trudne, skoro sądzisz że z dala od domu dojdziesz do siebie to mimo, że będzie nam trudno się z tobą rozstać to zgadzamy się i będziemy cię z mamą wspierać
- Nie z dala od domu tylko od złych wspomnień. Kocham was
- My ciebie też córeczko - powiedziała matka i przytuliła córkę. Ojciec było widać, że jest mu ciężko, ale jest zadowolony z decyzji córki i tego że stara się na swój sposób zacząć żyć normalnie. Kiedy emocje opadły zaczęła się kolejna lawina pytań
- Ale gdzie ty będziesz mieszkała? Kto ci tam pomoże? Gdzie ta uczelnia? - rodzice pytali na zmianę lecz dziewczyna tylko im się przyglądała i myślała czy dobrą decyzję podjęła
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)