Rozdział 1
Miesiąc później
,, Dworzec główny Poznań” ten komunikat sprawił, że zaczęłam mieć wątpliwości co do tego czy dobrze zrobiłam, choć przez ten miesiąc przeprowadzki i przygotowań pokazywałam silną i pewną tego co robię, tak naprawdę w głowie miałam jeden wielki mętlik. Ale klamka zapadła jestem w Poznaniu na dworcu pewnie czeka już wujek, za tydzień zaczynam studia, a do dziś zaczynam nowe życie, bez zmartwień, fałszywych przyjaciół, rozczarowań, bez miłości i mężczyzn. Wszystko będzie dobrze! Gdy dodałam sobie odwagi, ze sztucznym uśmiechem wysiadłam z pociągu, a w śród tłumu dostrzegłam wysokiego i jak na swój wiek przystojnego mężczyznę, gdy podeszłam bliżej byłam pewna, że to Andrzej Gajewski.
- Cześć Kochana! Gotowa na nową przygodę. - wujek przywitał mnie z wielkim uśmiechem, najwyraźniej cieszył się z mojego przyjazdu. Z rodziną Gajewskich zawsze mieliśmy dobry kontakt i prawdę mówiąc sami zaoferowali się, że mogę u nich mieszkać.
- Witaj wujaszku! Nie wiem czy gotowa, wystąpiły małe niepewności, ale rozwiałam je - odwzajemniłam uśmiech
- I bardzo dobrze, bo wszytko będzie dobrze, nie pozwolimy ci zrobić krzywdy, a po za tym uwielbiam jak mówisz do mnie wujaszku i tylko tobie na to pozwalam. - nie odpowiedziałam nic tylko się uśmiechnęłam i jeszcze raz przytuliłam mężczyznę.
Po 20minutach byliśmy już pod domem. Z tym domem zawsze wiązały się miłe wspomnienia, cały czas mam przed oczami jak będąc mała dziewczynką spędzałam tu prawie każde wakacje, tu nigdy nie było nudy, za to zawsze panowała tu miłość i radość. Mam nadzieję, że i tym razem będę miała same dobre wspomnienia.
- Jesteśmy już kochanie - zakomunikował wujek taszcząc moje bagaże
- No nareszcie, już nie mogłam się was doczekać - mówiąc to z kuchni wyłoniła się Natalia z szerokim uśmiechem na twarzy, od razu podeszła do mnie i mocno uściskała
- Cześć ciociu, przepraszam, ale pociąg się spóźnił
- Nic się nie stało Kochanie, ja się śmieję z Andrzeja, bo pewnie jechał 20km/h, gdyż boi się o swoją nową zabawkę - ciocia jak zawsze zaczęła się droczyć z mężem. Są razem od 27lat, a ciągle kochają się i zachowują jak nastolatki, takiego uczucia można im tylko pozazdrościć. Mężczyzna nie odpowiedział nic tylko się uśmiechną, a po chwili słychać było krzyk z góry
- Przyjechali już?
- Tak, właśnie weszli do domu, więc schodź na dół - odpowiedziała kobieta, a na reakcję nie trzeba było długo czekać, po chwili na dół zbiegała już piękna blondynka o zielonych oczach.
- Paula!!! Nareszcie jesteś! Orany jak ja cię kocham. - skoczyła na mnie i mocno przytuliła tak że nie mogłam wydusić z siebie słowa
- Cześć wariatko! Jak my się dawno nie widziałyśmy
- Spokojnie teraz wszystko nadrobimy. Chodź pokażę ci twój pokuj - chyba nie miałam innego wyjścia, bo Marta już ciągnęła mnie z sobą na górę
- Tylko z pół godziny widzę was na objedzie - krzyknęła za nami ciocia, ale Marta cały czas coś opowiadała, więc nawet nie dała mi dojść do głosu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz